Wrzesień 02 2014 03:49:11
Nawigacja
Start
Wstęp
Historia
Ogniówka
Muzycy
Występy
Nagrody
Artykuły
W czasie wolnym
Próby
Repertuar
Sponsorzy
1 % podatku dla orkiestry
Kontakt
Forum
Galeria
Galeria (nowa)
Kanał youtube.com
Linki
Kandydaci na członków orkiestry
Kącik poezji
Losowa Fotka


Wycieczka w Tatry
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 33
Nieaktywowany Użytkownik: 17422
Najnowszy Użytkownik: TOMCUR
Zobacz Temat
ORKIESTRA OSP JORDANÓW | FORA | Jordanów
Autor Jordanowska klątwa - legenda
Bankowy
Super Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 27
Data rejestracji: 21.01.08
Dodane dnia 11-11-2008 13:03
"MISSIO SUBMONTANA" Jezuici w Jordanowie

Istnieje stara legenda, że kiedy ostatni z jezuitów po ogłoszeniu kasaty Towarzystwa Jezusowego w 1773 r opuszczał misję w Jordanowie, ukląkł przy kamiennej figurze Matki Boskiej na drodze do sąsiedniej wsi Łętownia i modlił się, aby Pan Bóg wybaczył mieszkańcom miasta popełnione ciężkie przewinienia i nawrócił ich ku dobru. Inna wersja tej legendy mówi, że rzucił on wówczas na miasteczko klątwę. Odtąd wszystkie nieszczęścia, które nawiedzały jordanowian przypisywano jej działaniu. Jak zatem było naprawdę z misyjną działalnością uczniów Ignacego Loyoli na terenie Jordanowa i okolic?

Zakon jezuitów (Towarzystwo Jezusowe TJ, ang.: SJ-The Socjety of Jezus) został założony przez Baska, św. Ignacego Loyolę (1491-1556), a zatwierdzony przez papieża Pawła III w roku 1540. Przyczynił się on wybitnie do odrodzenia katolicyzmu w całej Europie po dobie reformacji. Rozwój Towarzystwa nastąpił niezwykle szybko. W sposób wybitny zaznaczyli jezuici swoją obecność już na Soborze Trydenckim (1545-1563). Jezuici od początku swego istnienia duży nacisk położyli na pracę z młodzieżą, dlatego też zakładali szkoły, które na tle epoki cechował wysoki poziom nauczania. Swoimi misjami pokryli nie tylko Europę, ale podążali na inne kontynenty (Azja, Ameryka Południowa). Ważną rolę odegrali również w Polsce, do której przybyli, sprowadzeni przez kardynała Stanisława Hozjusza w 1564 r., dokładnie w tym samym kiedy Spytek Jordan zakładał miasto Jordanów. Musiało minąć jednak prawie 140 lat zanim misjonarze jezuiccy pojawili się na terenach podgórskich i zaczęli prowadzić systematyczne misje w Beskidach i na Podhalu.

W II poło XVII w. Jordanów znalazł się w rękach możnowładczej rodziny Makowieckich herbu Pomian. Po śmierci dziedzica Rafała Makowieckiego, kasztelana kamienieckiego jego majątek udziedziczyła wdowa po nim, Teresa Eleonora z Demhińskich Makowiecka. Jak podają źródła, zarówno kasztelan, jak i jego małżonka zaliczali się do przyjaci{! Towarzystwa Jezusowego i właśnie za rządów Teresy Makowieckiej pojawili się w jej beskidzkich posiadłościach pierwsi misjonarze jezuiccy. W 1702 r. kasztelanowa ufundowała jezuitom stałą misję w Jonlanowie. Misja dysponowała dochodem 700 złp, stanowiącym procent od sumy 10000 zlp zapisanej przez jej fundatorkę. Jeszcze przed śmiercią Kasztelanowej (1704 r.) Jordanów na zasadzie prawa zastawnego wszedł w skład uposażenia krakowskiego kolegium św. Piotra, które pełniło rolę jednostki nadrzędnej dla tamtejszej misji. Notabene kwestia własności dóbr jordanowskich stała się powodem długotrwałego procesu, wytoczonego Towarzystwu przez spadkobierców Makowieckich, wśród nich Michała Sohysa, stolnika sandomierskiego, męża jedynej córki Makowieckich. Sprawa własności miasteczka ostatecznie zakończyła się w roku 1748 pełnym przejęciem dóbr przez kolegium krakowskie.

W Jordanowie działało zazwyczaj dwóch misjonarzy. Pierwsi jordanowscy ojcowie to Felicjan Żóhowski i Jan Obrański. To do nich należało zorganizowanie misji na tym dość trudnym i stosunkowo rozległym terenie. Bowiem, misjami i posługą duszpasterską, jezuici jordanowscy objęli także sąsiednie wioski m.in. Malejową, Krzeczów, Spytkowice, Lubomierz, Rokiciny, Rękawicę ponadto Je1eśnię i Bystrą koło Żywca, a nawet tak odległą miejscowość jak Rzezawa koło Bochni. Wyprawiali się też na Orawę. W roku 1720 do misji jordanowskiej przyłączono misję w Białej (Bielsko-Biała), która była od tej pory całkowicie podporządkowana placówce jordanowskiej. Cztery lata później przyjęła ona nazwę podgórskiej (Missio Submontana) i liczyła czterech pracowników, po dwóch w Jordanowie i Białej. Kierownictwo misji jeszcze przez parę lat należało do Jordanowa , aby w 1729 r. przenieść się do Białej. Od tego momentu pm"lkt ciężkości misji zaczyna przesuwać się na zachód, do Białej i Żywca. Od tego momentu w Jordanowie działa na ogół jeden ojciec misjonarz. Z dobrze zachowanych dokumentów archiwalnych Prowincji małopolskiej Tow. Jezusowego w Krakowie, dowiadujemy się również o domu misyjnym i kaplicy duszpasterskiej, które misjonarze utrzymywali w mieście już od 1710 r.

Misje przeprowadzane przez nich odbywały się z reguły w okolicach ważniejszych świąt roku liturgicznego - Bożego Narodzenia, Wielkanocy, Zesłania Ducha Świętego. Trwały z reguły kilka tygodni, podczas których nauczali zebranych mieszkańców przykazań, podstawowych prawd wiary i jej wymagań. Kulminacyjnym punktem misji była uroczysta ~;powiedź i msza święta z poświeceniem krzyża misyjnego w kościele parafialnym. Prócz aspektów typowo ]:eligijnych misjonarze nie zapomnieli też o samym Jordanowie i jego skromnych dobrach kultury materialnej. To na ich polecenie w 1741 r. Antoni Dwemicki, malarz ludowy z Raby, odnowił przydrożną (dziś w centrum miasta stojącą) figurę św. Jana Nepomucena.

W roku 1773 papież Klemens XIV, pod naciskiem wrogich Kościołowi i Towarzystwu dworów burbońskich, rozwiązał zakon. Jordanowska misja musiała zostać przerwana. Tak tez się stało, po kasacie zakonu, w roku 1777 istni~jący dom misyjny uległ rozbiórce, ale wbrew przytoczonej we wstępie legendzie, jezuici nie zapomnieli o Jordanowie.


W niedługim czasie po odnowieniu Towarzystwa "Jezusowego w 1814 r. i utworzeniu galicyjskiej prowincji t: zakonnej (1820 r.) do miasteczka przybyli dwaj nowi misjoD.r!l·ze G. Jan Bobiatyński i o. Bonifacy Kisielewicz,którzy działali na tym terenie w latach 1826- U:28. Dzięki z(~chowanemu rękopisowi kazań o.Kisielewicza wiemy, że rozpoczął on swoja pracę w Jordanowie w roku 1826 od wygłoszenia homilii w święto Apostołów św. Piotra i Pawła, a zakończył w roku 1828 kazaniem w Dzień Zaduszny. W tekstach tych nie ma jakichkolwiek aluzji do ewentualnych trudności duszpasterskich z mieszkaIlcami miasta. Po wyjeździe obu jezuitów misja jordanowska ostatecznie wygasła.

Pochodzenie legendy o rzekomym przekleństwie rzuconym przez jezuitów na jordanowian pozostaje zatem całkowicie nieuzasadnione. Jak pisze- niezapomniany, długoletni proboszcz jordanowski, śp. ks. Franciszek Gryga na łamach nieistnitniejących już "Wiadomości Jordanowskich" (" Czy jest to możliwe, by 00 Jezuici, którzy pracowali tak ofiarnie dla ludu i tak ten lud kochali przeklinali go? Za co? Kto myśli po bożemu i po katolicku, odpowiada na te pytania natychmiast: Nie!" Jest też rzeczą wiadomą, że u 00 Jezuitów był i jest taki zwyczaj, że gdy udają się w drogę i napotykają jakąś przydrożną figurę to klękają przy niej i proszą Pana Boga o błogosławieństwo w podróży.


Na podstawie materiałów archiwalnych Marcin Sutor


Howl with me
Autor RE: Jordanowska klątwa - legenda
alek
Użytkownik

Postów: 8
Data rejestracji: 26.08.08
Dodane dnia 25-11-2008 15:08
Tyle Marcin Sutor oficjalnie.
A moja babka wspominała tak. Jezuici owszem kochali swoje owieczki, ale chcieli założyć mały klasztor w Jordanowie. Jednak ciemnotę jordanowską chyba za ostro ćwiczyli bo nie byli lubiani. Zwróciwszy się do mieszczan i ojców miasta o nadanie im działki pod budowę klasztoru, spotkali się z odmową. Ciemnota jordanowska nie była głupia.Wiedzieli oni że ,zakonnicy budując klasztor będą drenowali miejscowych ludzi z pieniedzy. Zakonnicy musieli się z miasteczka wynosić. Opuszczając miasto w stronę Łętowni w miejscu gdzie stoi kapliczka koło Płaszczów odwrócili się w stronę miasta coś wypowiedzieli. C:oo wypwiedzieli ? Klątwę czy błogosławieństwo ? Kto to wie? Od tego czasu w miasteczku nic się nie układa. Miasteczko jest gnuśne i źle zarządzane. Mieszkańcy mają takie władze, jakie sobie wybierają . Czy na takie zasługują ? Co w tym jest?
Autor RE: Jordanowska klątwa - legenda
Bankowy
Super Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 27
Data rejestracji: 21.01.08
Dodane dnia 02-12-2008 11:23
hahahha a teraz wyskoczyla sprawa ze sprzedaza budynku poczty xd


Howl with me
Autor RE: Jordanowska klątwa - legenda
alek
Użytkownik

Postów: 8
Data rejestracji: 26.08.08
Dodane dnia 13-12-2008 20:23
A czy wiecie że Jodanów, a raczej jego władze zaprzepaściły jedną z największych szans XX wieku? Otóż moja babcia opowiedziała mi następującą autentyczną historię: Jest koniec lat 50tych lub początek 60-tych. Pod Ratusz Urzędu Miejskiego podjeżdża czarna wołga /młodym ludziom wyjaśniam że to rodzaj sowieckiego luksusowego samochodu/. Z wołgi wysiadają wysocy urzędnicy ministerstwa przemysłu z ostrym postanowieniem wybudowania potężnej fabryki obuwia. Gości przyjmują Burmistrz Miasta Jordanowa zwany w tedy z sowiecka-Naczelnikiem Miasta Jordanowa /nazwiska nie pamiętam/ i Przewodniczący Rady Miasta Jordanowa- o ile pamiętam- Pan Ryłko. Rozmowy trwają. Lokalizacja fabryki-wymarzona. Blisko drogi. Wysokiego napięcia. Blisko kolei. W rejonie o bardzo wysokim bezrobociu. Industrializacja kraju -zgodna z polityką socjalistycznych władz. Wiecie szanowni mieszkańcy Jordanowa i drodzy internauci gdzie miała powstać ta fabryka? No....No na Mąkaczu.
Wszystko obgadane, ale szanownym gościom z Warszawy zachciało się jeść. A gospodarze nie częstują. Wychodząc z Ratusza , zażenowani pytają nie gościnnych gospodarzy. Panowie.. źle..Towarzysze. Gdzie moglibyśmy się posilić w tym pięknym miasteczku. Stojąc już na schodach jordanowskiego Ratusza, Pan , albo towarzysz/wtedy panów już nie było/ ,odpowiedział wskazując na wprost ręką. Idźcie Panowie /czytaj towarzysze/ tam pod ,, Anioły" /to nazwa knajpy która znajdowała się pod milicja, to tam przekąsicie. Goście pokorni z głodu i zmęczenia poszli.Weszli do tej restauracji GS-owskiej -czytaj- chlewa, ale zamówić strawy się nie odważyli.Wsiedli w czarną wołgę i wyjechali byle dalej z niegościnnego miasta. Trafili do Nowego Targu. Tam Spotkali mądrych i gościnnych gospodarzy miasta. Kilka lat później w Nowym Targu powstała potężna fabryka obuwia, zatrudniająca w najlepszym swoim okresie 15000 ludzi. Codziennie kilka autobusów dowoziło tam do pracy mieszkańców Jordanowa. Ta fabryka nazywała się NZPS. Dzięki NZPS-owi dziura jaką był Nowy Targ pięknie się rozwinęła
Mam pytanie do osób odwiedzających tą stronkę.
Co znaczy skrót NZPS?
Czy to co napisałem jest Legendą czy faktem?
Czy Wasze babcie lub dziadkowie coś z tych czasów pamiętają?
Czy restauracja o której piszę naprawdę nazywała się ,, Pod Aniołami"?
Do której fabryki przenosili się fachowcy z Nowego Targu, aby nie dojeżdżać tak daleko do pracy?B)
Edytowane przez Bankowy dnia 14-12-2008 18:08
Autor RE: Jordanowska klątwa - legenda
Bankowy
Super Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 27
Data rejestracji: 21.01.08
Dodane dnia 14-12-2008 14:43
nowotarskie zaklady przemuslu skorzanego (nzsp) powstaly w 1953 r.


Howl with me
Autor RE: Jordanowska klątwa - legenda
sexofonista3
Administrator

Postów: 13
Miejscowość: Jordanów
Data rejestracji: 19.02.08
Dodane dnia 27-12-2008 10:25
no podobno była taka restauracja pod policja czy czy wtedy "milicją"
Skocz do Forum:
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasi sponsorzy


Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Bankowy
01/02/2014 11:48
odinstalowałem księge gości bo ma za dużo dziur ... ;(

Justyna
28/10/2011 07:40
Dla zainteresowanych juz nie bawem pojawią się nowe aktualności...!!!!!!

Karolcia
30/04/2010 09:50
Rozumiem że ten nowy saksofon to dla mnie...smileysmiley smileysmiley

Bankowy
01/04/2010 14:11
wesołych świat

Karolcia
19/03/2010 20:01
Żyjecie?smiley:* widzę że szykuje się wam w pieron graniasmiley aż wam zazdroszczę...smiley

Bankowy
03/02/2010 19:38
zdjecia z opłatka w galerii

Ania
20/01/2010 19:51
no super teraz ta nasza sala wygląda smiley aż chce się grać smiley)

Bankowy
16/01/2010 11:56
zdjecia sali prob dodane do galerii

Anginka
03/01/2010 12:08
Zgadzam się w całej rozciągłości z VIKINGIEM. Co racja to racja.Nikt nikomu łaski nie robi.POZDRO.

Viking
03/01/2010 12:04
( pozdrawia OBSERWATOR) Oby Pan Władysław był kierownikiem orkiestry do śmierci i jeszcze jeden dzień .POWODZENIA)

Archiwum
Copyright © 2007 OSP JORDANÓW

theme by Bogdan 'Bankowy' Gierat mail: therion.bt@gmail.com
Powered by PHP-Fusion © 2003-2006PHP-Fusion Themes